piątek, 15 listopada 2013

Ptasiarzy jesienna migracja... czyli z południa na północ - Bałtyk 2013

10 X 2013, godzina 22:00

Przyjazd do Opola z wycieczki po Małopolsce oznaczał tym razem nie tyle koniec "uralskiej" wyprawy, co początek kolejnej. Jest już połowa października, a to oznacza, że jak co roku wzywa mnie Bałtyk! Dołączają do nas Karolina Krawczak oraz Paweł Kołodziejczyk z Krzyśkiem Ostrowskim - już na początek mamy bojowe zadanie: zapakować się w 5 osób z bagażami do niewielkiego opla Tomka. Po prawie pół godzinie niezłego kombinowania wszystkie zakamarki auta zostały zagospodarowane i nasz wehikuł przypominający puszkę sardynek na kółkach (my robiliśmy za sardynki) mógł ruszyć w drogę. Dość poobijani i pognieceni, po 8 rano docieramy do Krynicy Morskiej, która przez najbliższe cztery dni stanie się naszą bazą wypadową.

11 X - piątek - Cisza na morzu

Tego dnia wydarzyło się niewiele... od rana próbujemy szczęścia nad morzem - w czwórkę, bez Tomka, który udał się na wieżę Drapolicza. Już na pierwszy rzut oka widać, że nad spokojnym morzem nie ma praktycznie żadnego ruchu. Podjeżdżamy w kilka miejsc w rejonie Krynicy Morskiej, żeby przejrzeć chociaż ptaki odpoczywające na wodzie. Z ciekawszych dla nas gatunków jest alka. Wśród żerujących na plaży mew udaje się odczytać 6 "blaszek" - 3 na mewach siwych, 2 na mewach srebrzystych i 1 na mewie białogłowej. Zdecydowanie ciekawiej jest w powietrzu: zauważamy w sumie 3 błotniaki zbożowe, a absolutnym hitem były lecące tego dnia grzywacze, w stadach po kilkadziesiąt-kilkaset ptaków. Wyglądało to na rekordowy przelot i rzeczywiście: z wieży Drapolicza w ciągu 8 godzin naliczono 36 tysięcy grzywaczy! A ptaki leciały jeszcze długo, długo po godzinie 15-tej, kiedy liczenia na wieży zostały zakończone. Wieczorem odwiedzamy jeszcze łąki koło Przebrna - miejsce z dużym potencjałem na rzadkości takie jak "egzotyczne" świergotki i białorzytki. Znajdujemy stado blisko 300 świergotków łąkowych, ale w wysokiej trawie nie da się ich za bardzo przeglądać. W dodatku ptaki są nękane przez krogulce, przez co są w ciągłym ruchu. 16 X obserwowany był tu świergotek szponiasty, więc wybór miejsca był dobry;) My z ciekawszych mamy stadko 16 lerek.

Sielanka na plaży w Krynicy

Zielona koszulka sprintera - Paweł pierwszy przy lunecie
Stanowisko obserwacyjne w Krynicy Morskiej

Wydma w barwach jesieni
Mikołajek nadmorski (Eryngium maritimum)
Krzyśka chwila refleksji nad sprzętem ;)
Wydmy i plaża w Krynicy Morskiej
Bulwar spacerowy w Krynicy Morskiej
Bulwar spacerowy w Krynicy Morskiej
Koga - jeden z symboli miasteczka
Za falochronem już Zalew Wiślany...
Latarnia morska w Krynicy Morskiej
Basen portowy w Krynicy Morskiej
Plaża w Krynicy w ostatnich słonecznych promieniach

Seawatching w blasku zachodzącego słońca (fot. K. Krawczak)
Zachód słońca w Krynicy Morskiej (fot. K. Krawczak)
Zachód słońca w Krynicy Morskiej
A Prezes niczym Kopernik wstrzymał słońce ;)

12 X - sobota - Przełom

Wcześnie rano telefon od Tomka, który nocował w punkcie obrączkowania sów na tzw. "Piszczku" w Przebrnie: złapała się uszatka błotna! Szybko pakujemy się do auta i za kilka minut jesteśmy na miejscu - przyjeżdżamy rychło w czas, akurat na komisyjne wypuszczanie ptaka. Długo to nie trwało, ale nawet te kilkadziesiąt sekund bliskiego kontaktu z "błotnicą" nas ucieszyło.

Uszatka błotna (Asio flammeus)
Uszatka błotna (Asio flammeus) chwilę po wypuszczeniu

Poza uszatką błotną, złapał się też samczyk mysikrólika!

Następnie przyszedł czas na pierwszą roszadę: Paweł pozostawia nas w czwórkę w Mikoszewie, a sam jedzie do Gdańska załatwiać swoje sprawy. Tego dnia były zdecydowanie najlepsze warunki do obserwacji, wiało bowiem dość mocno ze wschodu (w zasadzie był to jedyny dzień, w którym miałem na sobie wszystkie zabrane z domu polary i kurtki). Brzeg morza jest zarzucony grubą warstwą kitliny, na której żerują siewki: 27 biegusów zmiennych, 4 piaskowce i sieweczka obrożna - ptaki zwinnie przemieszczają się między jeszcze liczniejszymi poszukiwaczami bursztynu. Zmierzamy w kierunku ujścia Wisły - pomimo ciekawego wiatru, większość ptaków odpoczywa na wodzie albo wystających z morza piaszczystych łaszkach - właśnie na nich udaje się wypatrzeć 2 młode ohary, 21 siewnic, brodźca śniadego, sokoła wędrownego i 2 łabędzie krzykliwe. Sporo czasu poświęciliśmy penetracji przybrzeżnych zakrzaczeń i wydm, z których wypłaszamy głównie dzwońce i kilka stadek rzepołuchów. Ciśnienie podnosi nam białorzytka, której obserwacja trwała niestety zbyt krótko - ptak umyka w gęstwinę roślinności i pozostaje nieoznaczony... W samym ujściu nie zawiodły nas foki szare - dwie z nich podpływały nawet blisko betonowego falochronu, co dla niektórych stanowiło nie lada pokusę (jak widać na jednym ze zdjęć poniżej). Kontrolujemy jeszcze jezioro w pobliżu ujścia gdzie obserwujemy ponad 200 świstunów, kilkunaście krakw i 80 gągołów.

Plaża w Mikoszewie
Paweł nie odpuścił sobie krótkiego przeglądu.

Plaża zarzucona kitliną
Biegusy zmienne (Calidris alpina)
W końcu wieje jak na październik przystało! (fot. K. Krawczak)
Humory lepsze od wyczesów ;) (fot. K. Krawczak)
Falochron w ujściu Wisły
Krzysiek nie odpuścił ;)
Foka szara (Halichoerus grypus)
Foka szara (Halichoerus grypus)
Jezioro w Mikoszewie
"Gdzieś tu musi być jakiś trznadelek..."

W oczekiwaniu na Pawła rozkładamy lunety i lustrujemy morze. Świetne dają się obserwować i fotografować mewy, lecące (momentami "w miejscu") pod wiatr blisko plaży. Generalnie jednak ptaki lecą bardzo daleko, co niestety skutkuje nieoznaczeniem dwóch wydrzyków widzianych na granicy fatamorgany... Już w komplecie przenosimy się do Stegny, co okazuje się później strzałem w dziesiątkę.


Śmieszka (Larus ridibundus)
Mewa siwa (Larus canus)
Mewa srebrzysta (Larus argentatus)
Śmieszka (Larus ridibundus)
Mewa mała (Larus minutus)

Chwilę po rozstawieniu lunet wita nas młoda rybitwa popielata! Ptak przez kilka minut lata wzdłuż plaży, po czym oddala się na północny zachód. Bohater wieczoru pojawił się jednak dopiero po kilkunastu minutach - mowa tu o młodej mewie obrożnej, którą wypatrzył Paweł!!! Ptaka trzymamy w lunetach blisko 45 minut, do chwili, kiedy widoczność pogarsza się już na tyle, że na dalszych dystansach obraz jest niewyraźny. W obliczu tej obserwacji nikogo nie martwił już kolejny nieoznaczony wydrzyk. Chwilę przed opuszczeniem stanowiska mogło być jeszcze weselej - w koronach sosen zamigotał nam drobny ptaszek, który kilka razy odezwał się idealnym "inornatusem" ;) W związku z tym, że nie widzieliśmy jednak żadnych cech rzeczonej ptaszyny, odpuszczamy z identyfikowania jej na 100%. Tak czy siak, do kwatery wracamy po zmierzchu w podniosłych nastrojach (lawirując między stadkami biegających po ulicy dzików).

13 X - niedziela - Dokładka

Zaczynamy od rozdzielenia sił - Tomek z Krzyśkiem decydują się na wieżę Drapolicza - ja, Karolina i Paweł przedzieramy się (dosłownie) przez pas nadbrzeżnych iglaków w Piaskach i wychodzimy na klif, skąd dobrze widoczne są ptaki na morzu. W przelocie nie dzieje się za wiele, za to sporo ptaków odpoczywa na wodzie. Wkrótce dołączają do nas Krzysiek z Tomkiem, którzy "dostali wolne" do południa i już wspólnymi siłami lustrujemy morze i niebo. Zauważalnie ruszyły się nury - na dokładkę do wczorajszej sabinki udaje się wypatrzeć lodowca przelatującego z 3 nurami czarnoszyimi! W sumie na morzu obserwujemy 32 perkozy rogate, 21 nurów rdzawoszyich, 16 nurów czarnoszyich, lodowca, 11 alek, ponad 150 uhli, 7 markaczek, 6 ogorzałek, 9 lodówek, 23 szlachary, 2 mewy żółtonogie, 2 perkozy rdzawoszyje i 7 łabędzi krzykliwych. Nad naszymi głowami co chwila przelatują krogulce - największe stadko liczyło 7 ptaków. Widzimy też immaturalnego błotniaka zbożowego, a w przelocie nad morzem - samicę błotniaka stawowego z upolowanym wróblakiem w szponach. To zresztą przypomina mi, że w ciągu całego wyjazdu kilkakrotnie obserwowaliśmy duże mewy polujące na migrujące licznie nad morzem skowronki. W większości przypadków, po krótkim pościgu i nierównej walce, skowronek padał ofiarą, a mewa-agresorka rozpoczynała kolejną bitwę o upolowany smakołyk ze swoimi towarzyszkami - ta często kończyła się przepadnięciem skowronka w morzu...

Droga przez las (fot. K. Krawczak)
Droga przez las (fot. K. Krawczak)
Plaża w Piaskach
Pierwszy przegląd - morze spokojne
Liczymy uhle (fot. K. Krawczak)
Dołączają Krzysiek z Tomkiem...
Oznaczenie niektórych ptaków wymagało szerszych konsultacji ;)
Przed chwilą mieliśmy okazję skonfrontować rysunki z Collinsa z prawdziwym lodowcem!
Wycinek dużego stada grzywaczy (Columba palumbus)
Z cyklu "Tomka wykłady na wydmie"...
Łabędzie krzykliwe (Cygnus cygnus)


Poszukiwanie świstunek w stadzie mysikrólików
Dzięcioł duży (Dendrocopos major)

Po południu z Pawłem i Karoliną odwiedzamy pola pod wsią Łaszka, która w tym roku zapadła w pamięć dziesiątkom ptasiarzy dzięki obserwacji siewki złotawej. Tego dnia znajdujemy w tej okolicy stado ponad 200 czajek i 80 siewek złotych oraz kilka stadek liczących po kilkaset szpaków.

Pola pod Łaszką
Gdzie okiem sięgnąć czajki, szpaki i siewki złote...

Po dokładnym przejrzeniu powyższych, bliżej wieczora próbujemy ponownie sił w seawatchingu. Pierwszy przystanek - Sztutowo. Tu z godnych wymienienia są 3 odpoczywające na morzu alki i kilka stadek nurów - łącznie 51 czarnoszyich i 5 rdzawoszyich. Przenosimy się więc do Stegny, która wczoraj tak hojnie nas obdarowała. Już na wstępie przelatuje nam nad głowami stadko 21 krzyżodziobów świerkowych - niestety nie było czasu na dokładne przyjrzenie się wszystkim ptakom, ale "na ucho" nie było wśród nich żadnego z rzadszych ptaków z tej samej podrodziny. Na morzu podobnie jak w Sztutowie - 2 pływające alki, 3 perkozy rogate, 3 perkozy rdzawoszyje - w przelocie tylko 1 lodówka. Na uwagę zasługują głównie ilości nurów czarnoszyich - 73 ptaki, w tym jedno żerujące stado liczące 42 osobniki! Do powtórki z soboty było jednak daleko.

Punkt obserwacyjny z wydmy...
... i spod wydmy.

14 X - poniedziałek - Komisy z rana jak śmietana

Paweł ponownie wyrusza do Gdańska, a Krzysiek z Tomkiem wybierają wieżę - pozostajemy z Karoliną bez auta, więc nie pozostaje nam nic innego jak spacer na najbliższą plażę w Krynicy. Nad naszą kwaterą od świtu ciągnie drobnica - może podobnie będzie nad morzem? Początkowo dzieje się niewiele, ale między 10 a 12 wzmaga się wiatr z północnego zachodu - zaczynają lecieć nury i mewy małe, między którymi udaje mi się wypatrzeć kolejną (?) mewę obrożną!! Ptaka trzymałem w lunecie przez około 20 minut, dopóki nie zgubił się między falami... Po chwili zauważam młodego wydrzyka ostrosternego, który przegania mewę siwą. Po moim telefonie Paweł jest już w drodze. Zanim jednak przybędzie reszta ekipy, wzdłuż plaży przelatuje ciekawy sokół - najpewniej młody raróg, choć ostateczne zdanie należeć będzie do Komisji Faunistycznej*! Kiedy jesteśmy już w komplecie znajdujemy jeszcze jednego wydrzyka, który wydawał się być tęposternym - ale właśnie:wydawał się być nie znaczy, że był;). Z innych ptaków tego owocnego poranka udało się wypatrzeć ponad 20 nurów czarnoszyich, 5 nurów rdzawoszyich, 4 szlachary, parę lodówek, perkoza rdzawoszyjego, bielika, 2 uszatki błotne oraz 2 łabędzie krzykliwe.

 Krynica Morska - pomnik pierwszych osadników przybyłych do osady po 1945 r. 
Plaża w Krynicy Morskiej 
 ... ale grunt to zainstalować się z lunetą ;)
 Plaża w Krynicy Morskiej
 W żywiole (fot. KK)
 Plaża w Krynicy Morskiej
Mewy i wrony na krynickiej plaży
Mewa siwa (Larus canus)
Mewa siwa (Larus canus)
 Fotografowanie mew od kuchni (fot. KK)
Tego dnia można było obserwować grzywacze nie na niebie, a na morzu...
Śmieszka (Larus ridibundus)
Raróg (Falco cherrug)?
Mewa srebrzysta (Larus argentatus)
 Idzie prowiant! ;)
Pogoda zmieniała się co chwila...
Połączone oddziały przy lunetach (fot. K. Krawczak)

Z morzem żegnamy się w ujściu Wisły, od strony Świbna. Udaje nam się załapać na prom samochodowy, dzięki czemu zaoszczędzamy co najmniej godzinę i chwilę po 15-tej jesteśmy na sobieszewskiej plaży. Najciekawsze ptaki czekały na nas na Mewiej Łasze. Godna uwagi jest zwłaszcza stwierdzona przez nas koncentracja siewnic: 387 ptaków! Z innych udało się zobaczyć 7 perkozów rogatych, 14 szlamników, 5 piaskowców, biegusa rdzawego, 8 biegusów zmiennych, sieweczkę obrożną, 2 szlachary, 17 nurów czarnoszyich, młodego sokoła wędrownego, bielika i 2 bielaczki. Były też oczywiście foki - zwłaszcza jedna zajęta konsumpcją ryby i prześladowana z tego powodu przez mewy, dała się dobrze pooglądać przez lunetę.

 Prom na Wiśle kursujący z Mikoszewa do Świbna
 W stronę ujścia... (fot. K. Krawczak)
Barwy jesieni (fot. K. Krawczak)
 Pierwszy rekonesans (fot. K. Krawczak)
 W poszukiwaniu świergotków (fot. K. Krawczak)
 Oczko wodne w pobliżu ujścia (fot. K. Krawczak)




Foka szara (Halichoeus grypus)...
... a tam gdzie foka, tam jest i ryba - i mewy dobrze o tym wiedzą...
 Ujście Wisły

Ostatni rzut oka na morze (fot. K. Krawczak)

Podróż do domów minęła bez większych przygód (choć pewnie Krzysiek, odwożący z Opola pod Wrocław terenową Ładę Nivę ze spalonym sprzęgłem miałby inne zdanie;)). Podsumowując - choć generalnie ruch nad morzem był słaby, sporo ciekawych ptaków udało się wypatrzeć!

* Ptak został ostatecznie oznaczony jako sokół wędrowny (Falco peregrinus).

środa, 6 listopada 2013

Spełnione marzenie - sowa jarzębata (Surnia ulula) na Mazowszu!

Zobaczyć sowę jarzębatą było moim marzeniem, od kiedy na poważnie zacząłem interesować się ptakami. Gatunek ten, na początku XX wieku pojawiający się w Polsce dość regularnie (notowano nawet obfitsze naloty, ostatni zimą 1906/07), po II wojnie światowej był już stwierdzany sporadycznie, zaledwie 5 razy: 16 VI 1970 1 ptak na Wolinie, w okresie 7.12.02 - 1.04.03 zimujący osobnik w Pogorzelcach k. Białowieży, od 30.10 do 2.12.06 - 1 ptak na Bagnie Ławki w Dolinie Biebrzy, w dniach 3-22.03.07 - 1 osobnik w Cedrach Małych na Pomorzu oraz 30.11.09 - 1 ptak przypadkowo wykryty i sfilmowany podczas wędrówki po Bieszczadach z kamerą. Jako że za "długodystansowe" tłiczowanie zabrałem się dopiero w 2008, a ptak z 2009 nie był stacjonarny, nie było mi dane swojego marzenia spełnić. Ponad trzy tygodnie temu ciśnienie podniosła mi informacja spod Wyszkowa - Michał Rycak wypatrzył z auta sowę jarzębatą! Pech chciał, że w tym czasie byłem nad morzem, a nazajutrz (13.10) ptak widziany był tylko do południa... W myślach wykreśliłem już "surnię" ze swoich najbliższych planów, kiedy niespodziewanie pojawiła się druga szansa - w ostatnią niedzielę, tj. 3 listopada, Mateusz Ściborski wykrył "jarzębatkę" (również z auta!) pomiędzy wioskami Pniewo i Lemany w powiecie pułtuskim, tj. 65 kilometrów w linii prostej od miejsca poprzedniej obserwacji! Nazajutrz ptaka szukało kilka ekip, ale tylko jednej z nich udało się ponownie zlokalizować sowę - ptak pojawiał się i znikał i tak naprawdę nie było pewności czy pozostał na miejscu do zmierzchu. Mimo to szykuję się na wyjazd w nocy z poniedziałku na wtorek - raz kozie śmierć! 
Na miejscu jesteśmy przed 7 rano i niestety nie zapowiada się na to, żeby było "lekko, łatwo i przyjemnie" - wstępny rekonesans okolicy zakończył się fiaskiem...  Nim dołączają posiłki ze Śląska rozmawiamy z lokalnym kierowcą ciężarówki, który twierdził, że wczoraj wieczorem widział "białego ptaka w czarne paski" koło młyna, po drugiej stronie szosy Pułtusk-Wyszków. Nie zaszkodzi nam spróbować się tam rozejrzeć, zwłaszcza że w międzyczasie przybywa ekipa z Warszawy i możemy rozdzielić się na kilka zespołów poszukiwawczych - szanse na sukces bądź co bądź wzrastają. Przez ponad godzinę wyglądało na to, że przyjdzie nam przełknąć gorycz porażki... aż w końcu dzwoni do nas Staszek Łubieński - surnia JEST w Lemanach!!! W naprawdę szybkim tempie dołączamy do znalazców z tego dnia - już z dalszej odległości widać sowę na wierzchołku samotnego drzewa na środku pastwiska - jest piękna! Niestety zdania tego nie podzielają najwyraźniej non-stop nękające ją kawki, pikujące na drapieżnika ze wszystkich stron. W końcu surnia nie wytrzymuje presji i odlatuje - na szczęście siada kilkadziesiąt metrów dalej na świerku. W locie jest dość charakterystyczna, choć z dalszej odległości nietrudno byłoby patrząc na nią pomyśleć w pierwszej chwili o krogulcu/jastrzębiu. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut jeszcze dwa razy zmienia miejsce odpoczynku - trzeba tu dodać, że ani razu z powodu obserwatorów, których obecność spowodowała nawet przepłoszenie... kawek;) Za każdym razem ptak eksponuje się blisko wierzchołka drzewa i staje się dla nas jasne, że rzeczywiście można by ją zauważyć nawet z szybko jadącego samochodu (tym niemniej, gratulacje za czujność i refleks dla Michała i Mateusza - obu, tegorocznych "zmotoryzowanych" odkrywców!). Ostatecznie sowa skrywa się przed oczami skrzydlatych prześladowców w małej olszynce, gdzie przez dłuższą chwilę pozostaje niewidoczna również dla nas i tylko nerwowe skrzeczenie srok jest dla nas wskazówką, że sowa nie odleciała daleko - najwyraźniej wyjaśnia się zagadka, dlaczego poprzedniego dnia nie wszyscy przybyli na miejsce ptasiarze odnaleźli ptaka!
Liczna grupa tłiczerów (w szczytowym momencie było nas szesnastu) budziła nie lada sensację w spokojnej wsi. Bezcenna była mina jednej z pań, która wyszła z domu do ogrodu i dość szybko zorientowała się, że płot odgradzający jej posesję jest oblegany przez tłum ludzi "z długimi lufami" i "dziwnymi kamerami" na statywach: "My do sowy, która siedzi nad Panią" - wyjaśniamy. 
Dzięki dobrej dokumentacji obu tegorocznych stwierdzeń "jarzębatki", w najbliższych dniach powinno się wyjaśnić, czy osobnik obserwowany w październiku w Śniadowie i ten z Leman/Pniewa, to ten sam ptak. 

Sowa jarzębata (Surnia ulula)
Sowa jarzębata (Surnia ulula) atakowana przez kawki
 Sowa jarzębata (Surnia ulula)
 Sowa jarzębata (Surnia ulula)
 A sowa gdzieś na ogrodzonej posesji ;)
Opłaciło się przyjechać! Od lewej: ja, Michał Zawadzki, Staszek Łubieński i Janek Rapczyński
Rządek tłiczerów w Lemanach
Sowa jarzębata (Surnia ulula) niepokojona przez kawki
Sowa jarzębata (Surnia ulula)

piątek, 1 listopada 2013

Amerykanin w Lubomii - 2 stwierdzenie brodźca żółtonogiego Tringa flavipes w Polsce!

Październik zakończył się mocnymi akcentami. Bez dwóch zdań największym hitem była obserwacja jerzyka bladego w Kołobrzegu z 29 X (Ryszard Rudzionek) - jeśli uzyska ona akceptację Komisji Faunistycznej (a dzięki dobrym zdjęciom wszystko na to wskazuje) krajowa awifauna powiększy się o nowy gatunek (453) - już trzeci w tym roku, po kilku latach posuchy! Z "tłiczerskiego" punktu widzenia równie rewelacyjna była informacja z Ziemi Raciborskiej...
Tego samego dnia, na jednym ze stawów należących do kompleksu Wielikąt koło Lubomii, Maciek Nagler obserwował amerykańskiego brodźca żółtonogiego Tringa flavipes! Pierwsze doniesienie o tym arcyrzadkim, do tej pory tylko raz obserwowanym w Polsce gatunku, pochodziło już z 26 X - ptak został wykryty przez Czecha Jaroslava Vlacha, który niestety nie miał możliwości udokumentowania tego spotkania. Oczywiście, jak niechlubna polska tradycja nakazuje, na ptasiarskich wortalach internetowych zaczęto bić pianę, lawirując wokół teorii "nie ma zdjęcia nie ma ptaka" (albo jest łęczak). Na szczęście nie trwało to długo - ptak został potwierdzony, pojawiły się wystarczającej jakości fotografie, znalazcy zwrócono honor, a rzesze obserwatorów z południa Polski mogły szykować się do drogi na Wielikąt :) Początkowo chciałem wyruszyć już tego samego dnia, ale miałem obawy (zresztą całkowicie uzasadnione), że nie zdążę dotrzeć na miejsce przed zapadnięciem ciemności. Skoro ptak siedzi już trzy dni, może wytrzyma jeszcze jeden. Wraz z Michałem Zawadzkim i Tomkiem Maszkało wyjeżdżamy więc nazajutrz o 6 rano. 
Nim docieramy na miejsce dociera do nas sms z Ptasiej Gorącej Linii - ptak nadal obecny! Nie było problemów ze znalezieniem właściwego stawu - na poboczu głównej drogi z Lubomii w kierunku kompleksu, zaparkowanych jest kilka samochodów, a obok nich widzimy kilka znajomych twarzy i lunet;) W ciągu najbliższych dwóch godzin, w tym miejscu przewinęło się ponad 15 osób - "delegaci" m.in. z Wrocławia, Gliwic, Dąbrowy Górniczej, Krakowa, a nawet z Czech. Ptak niestety trzymał się drugiego końca stawu, gdzie nie było dojścia - przez cały czas trwania obserwacji nie podejmował większych wędrówek po błocie - najwyraźniej zżył się z trzema samotnikami, którym nieprzerwanie towarzyszył ;) Jak na złość było dość pochmurno (momentami i deszczowo), w związku z czym można było zapomnieć o udanym digiscopingu - podjąłem wprawdzie próbę nakręcenia filmiku, ale widać na nim jedynie, że ptak ma żółte nogi. Trzeba przyznać, że cecha ta rzeczywiście rzucała się w oczy - innymi widocznymi z tej odległości były: wielkość (porównanie z samotnikiem), długa projekcja lotek, długie nogi, smukła szyja, prosty dziób, biały brzuch, a w locie kwadratowa biała nasada kupra, bez klina na grzbiecie. Dziś ptak był nadal obecny, ale na najbliższe dni zapowiadany jest front atmosferyczny - kto nie widział, a jest zainteresowany, powinien więc czym prędzej odwiedzić Wielikąt - taka okazja może się nieprędko nadarzyć.
Zdjęcia Maćka Naglera można obejrzeć tutaj.

 Tłiczerzy na obserwacji drugiego w Polsce brodźca żółtonogiego Tringa flavipes
Tłiczerzy na obserwacji drugiego w Polsce brodźca żółtonogiego Tringa flavipes (fot. S. Czyż)
Tłiczerzy na obserwacji drugiego w Polsce brodźca żółtonogiego Tringa flavipes (fot. S. Czyż)
Z Michałem po udanym tłiczu (fot. T. Maszkało)