Zasadniczą część dnia spędzamy w Oued Jenna i jego najbliższym rejonie, wskazanym nam przez przewodnika z A.N.I. Kiedy zjeżdżamy z głównej drogi kilka kilometrów przed uedem, czujemy się trochę jak podczas poprzedniej wyprawy do Maroka w rejonie Boumalne Dades - tam też szukaliśmy skowroniaków, więc idąc tym tropem chyba jesteśmy w dobrym biotopie. Jednak na tych kamienistych fragmentach pustyni, bieleją tylko na słońcu kości przeróżnych stworzeń i wygrzewają się liczne jaszczurki Uromastyx dispar flavofasciata. Na dłuższą metę skazani jesteśmy na obserwacje z auta, bo poza nim słońce w zatrważającym tempie pozbawia wszelkich sił witalnych. Na nogi stawia nas dopiero Oued Jenna - wreszcie możemy użyć lornetek nie tylko do wypatrywania, ale również obserwowania;). Najpierw po południowej stronie drogi zauważamy nasze pierwsze lutniczki zachodnie w sile trzech osobników! Na jednym z drzew w pobliżu odpoczywa kukułka - ale niestety nie czubata... Ech, chyba wszyscy w tym momencie pokonani zostajemy przez myślenie życzeniowe:).

Oued Jenna
Skowron pustynny (Alaemon alaudipes)
Lutniczka zachodnia (Sylvia hortensis)
Kukułka (Cuculus canorus)
Jaszczurka
Uromastyx dispar flavofasciata
Jaszczurka
Uromastyx dispar flavofasciata
Jaszczurka
Uromastyx dispar flavofasciata
Skowronik rudawy (Ammomanes cinctura)
Morale idą w górę i na fali uniesienia i wyostrzonej koncentracji zbieramy piękne żniwo po północnej stronie drogi - pokonując tyralierą zadrzewienia uedu udaje się nam zobaczyć m.in. kilka dzierzb rudogłowych, świstunkę górską, pokrzewkę okularową, parę pleszek, parę kopciuszków, 2 zaganiacze blade podgatunku reiseri, 4 świstunki iberyjskie i kolejnych 7 lutniczek. Najwięcej emocji dostarcza mi spotkanie z bardzo żywiołową i ruchliwą rodzinką 8 tymali saharyjskich. Tak bardzo ruchliwą, że z tego spotkania wychodzę praktycznie bez zdjęć, choć ptaki miałem niejednokrotnie na wyciągnięcie ręki. Podchodząc z aparatem lutniczki wraz ze Staszkiem tracimy z zasięgu wzroku Pawła z Marianem, którzy oddalili się od nas na dobre, zostawiając nas z jedną marną butelką wody - w panujących warunkach atmosferycznych, czyn ten uznać należy za porównywalny do porzucenia rozbitka na morzu;). Na szczęście akacje dają sporo cienia i pragnienie nie daje się aż tak we znaki, więc jakoś przeżywamy tę godzinę zanim znów znajdziemy się w komplecie. O ocaleniu jednak mówić zbyt prędko - trzeba jeszcze wydostać się z uedu nagrzanym bez reszty autem. Co gorsza nie trafiamy na własne ślady i zanim odnajdujemy asfalt błądzimy sporą chwilę próbując znaleźć wyjście z labiryntu ostrolistnych krzaków, co przepłacamy zakopaniem się w piachu. Przez chwilę zastanawiam się skąd wytrzaśniemy na tym pustkowiu traktor, ale na szczęście tym razem wystarczy siła naszych mięśni - choć na tym upale nieco zwiotczałych;).

Oued Jenna
W Oued Jenna - w jedynym sensownym nakryciu głowy;)
Tymal saharyjski (Turdoides fulva)
Tymal saharyjski (Turdoides fulva)
Lutniczka zachodnia (Sylvia hortensis)
Dzierzba rudogłowa (Lanius senator)
Oued Jenna
Dzień powoli chyli się ku końcowi... Przed nami jeszcze ponad 500 kilometrów drogi do Boujdour, położonego w połowie dystansu z Dakhla do Laayoune. Jeszcze na odcinku między Ausserd i Gleb Jdiane do listy wyprawy dopisujemy rączaki - z auta udaje się wypatrzeć najpierw pojedynczego ptaka, a następnie parę. Zdarzenia te nie zmieniają jednak ogólnego wrażenia porażki - nie udaje się napotkać ani jednego z dwóch kluczowych gatunków. Co prawda odwiedzimy jeszcze kilka miejsc, gdzie były widywane skowroniaki, w grze jest wciąż nasz podejrzany o bycie skowrończykiem arabskim ptak z Daoura, ale nie da się ukryć, że póki co oddalamy się od zrealizowania planu... Nastrojów nie poprawia nużąca podróż... na szczęście gdzieś na trasie udaje nam się znaleźć smażalnię, gdzie na nogi stawiają nas opiekane na wolnym ogniu ryby (jej nazwa to sharon - w jakim języku, tego już nie zdołałem się dowiedzieć;)) i kawa. Gdybym przypuszczał jaka nerwówka czeka nas jeszcze w Boujdour zamówiłbym prewencyjnie kilka filiżanek melisy. W hotelu Marian nie może bowiem odnaleźć swojego paszportu, który na domiar złego przechwowywał razem z powrotnymi biletami lotniczymi... Cała obsługa postawiona zostaje w stan gotowości przy podejmowanych przez Mariana próbach nawiązania kontaktu z hotelem Malak w Dakhla, gdzie dzierżył w ręku dokument po raz ostatni. Wizualizuję już sobie przebieg kolejnych dni - droga do konsulatu, oczekiwanie na paszport zastępczy... dla nas oznaczałoby to już niechybny koniec wycieczki... W dobie największego kryzysu staje się jednak rzecz nieoczekiwana - paszport jest u Pawła, a całe wydarzenie miało mieć w domyśle walor wychowawczy;) Osobiście jestem przekonany, że w najbliższych dniach Marian będzie sięgał po paszport i bilety częściej niż po lornetkę, więc choć zabieg był to brutalny, wzmacnia nasze szanse na dokończenie wyprawy zgodnie z planem;).

Kurhannik (Buteo rufinus cirtensis)
Na drodze N3
Rączak (Cursorius cursor)
Sobowtór Sfinksa w rejonie Gleb Jdiane;)
Sharon prosto z rusztu!
30 III - Mało czasu na ptaki
Noc do najprzyjemniejszych nie należała. Nie dość, że krótka, to jeszcze wypełniona sennymi wizjami, w której motyw zgubionych paszportów i ich dramatycznych poszukiwań po całej Afryce odgrywał rolę główną. Wczesna pobudka była konieczna z tego względu, że w ciągu najbliższych 24 godzin czekał nas do przejechania dystans 1000 kilometrów... Biorąc pod uwagę, że to już nasz siódmy dość forsowny dzień z rzędu, trzeba będzie umiejętnie rozkładać siły za kierownicą...
Drogowskaz w Boujdour
Dla każdego z nas było oczywiste, że tego dnia niewiele czasu poświęcimy na obserwacje. Tym bardziej ucieszył mnie widok radośnie przeganiających się jerzyków nad Laayoune, widzianych podczas postoju "w interesach" - tj. w celu wymiany waluty. W Polsce każdego roku odliczam dni do pierwszych jerzyków - w tym sezonie mogę cieszyć nimi oczy z miesięcznym wyprzedzeniem. Podczas wyjazdu z miasta udaje się również zasłyszeć śpiewającą kapturkę. I znów: mała rzecz, a cieszy! Zaraz za Laayoune odbijamy do... Daoura, z nadzieją na wykonanie jeszcze lepszych zdjęć rozłożonego ogona u naszych podejrzanych skowronków z 26 marca - zakładając, że jeszcze są na miejscu. Nie mija wiele czasu i rzeczywiście namierzamy tę samą parę ptaków! Po chwili mamy już zarejestrowane nagranie video z podrywającymi się skowronkami - widać wszystko co trzeba. Kolejna obserwacja niestety ani trochę nie przybliża nas do identyfikacji zagadkowych ptaków - ale mamy już gotowy materiał do konsultacji z fachowcami;). Podczas gdy cztery dni temu nie widzieliśmy tu ani jednej "naszej" białorzytki, dziś jest ich kilkanaście. Podobnie rzecz ma się ze świergotkiem polnym - ostatnio widzieliśmy jednego osobnika, a dziś co najmniej siedem. Dynamika migracji widoczna jak na dłoni.

Oleandry i palmy - charakterystyczny widok w marokańskich miastach
Laayoune
Budynek mieszkalny w Laayoune
Koszary w Laayoune
Wciąż niezidentyfikowane skowronki - jak się później okaże, górniczki małe (Eremophila bilopha)
Wciąż niezidentyfikowany skowronek - jak się później okaże, górniczek mały (Eremophila bilopha)
Wciąż niezidentyfikowany skowronek - jak się później okaże, górniczek mały (Eremophila bilopha)
Saliny między Laayoune i Akhfenir

Erg w rejonie Khnifiss
Opuszczamy terytorium Sahary Zachodniej i oczywiście nie możemy sobie odmówić podjęcia jeszcze jednej próby odnalezienia mewy południowej pod Akhfenir. Tym razem mew na plaży jest jednak jak na lekarstwo, a jeszcze gorzej sytuacja przedstawia się na wysypisku śmieci przy solance, gdzie widzimy ich zaledwie kilkanaście! Wszystko za sprawą kilku psów żerujących na hałdach odpadów... Jedyne pozytywy przystanku w Akhfenir to sesja zdjęciowa z czaplami złotawymi i obiad z tadżinami w roli głównej. Te ostatnie wreszcie przyrządzone są z właściwymi proporcjami mięsa wobec warzyw - kucharz koziny nie żałował i bardzo dobrze!;) W drodze do Tan Tan ponownie zaliczamy krótkie postoje na skontrolowanie Oued Ed Waer i Oued Chbeika - również tutaj ptaków jest zdecydowanie mniej - z ciekawszych obserwacji wymienię 5 szablodziobów w pierwszej z wymienionych lokalizacji oraz 6 warzęch, 3 rybitwy wielkodziobe i 16 kormoranów "białoszyich" w tej ostatniej.

Mewy żółtonogie (Larus fuscus)
Czaple złotawe (Bubulcus ibis)
Czapla złotawa (Bubulcus ibis)
Czaple złotawe (Bubulcus ibis)
Klimaty Akhfenir
Tadżin - chyba najlepszy podczas wyprawy
Stół ugina się pod ciężarem jedzenia - tego było nam trzeba:)
Główna ulica w Akhfenir
Oued Chbeika
Meczet w okolicy Tan Tan
Późnym popołudniem dojeżdżamy do dość ruchliwego Tan Tan. Przy wyjeździe z miasta żegnają nas dwie pokaźne figury wielbłądów - to dość symboliczne, bo opuszczamy ostatnie prawdziwie pustynne miasto na trasie naszego dzisiejszego przejazdu. W związku z tym, że dość nieźle stoimy z czasem i kondycją na zakończenie dnia fundujemy sobie wizytę nad Oued Drâa, ktory wpada do oceanu tuż za Tan Tan. W którymś z przewodników natrafiłem niegdyś na wzmiankę o skowroniakach w tej okolicy, więc chwytamy się tej szansy jak tonący brzytwy. Teren okazuje się strzałem w dziesiątkę jeśli chodzi o piękne widoki - jadąc pomiędzy uedem i górami przecinamy bardzo zróżnicowany krajobraz - od piaszczystej półpustyni, przez wyschnięte odnogi koryta Oued Drâa i surowe rumowiska skalne, po pokryte rumiankowym dywanem kamieniste zbocza wzgórz. Cała dolina uedu znana jest z wielu górujących nad nią ufortyfikowanych zespołów obronnych zwanych kasbami, o czym przekonać się możemy naocznie przejeżdżając poniżej starego fortu Legii Cudzoziemskiej, czy docierając do hotelu Ksar Tafnidilt przypominającego warownię z baśni tysiąca i jednej nocy. Jeśli chodzi o ptaki również nie musimy czuć się zawiedzeni. Co prawda - kogo to jeszcze dziwi? - znów nie obserwujemy skowroniaków, ale bliskie spotkania ze skowronikiem piaskowym, parą białorzytek rdzawych, rudorzytkami i fotogeniczną parą białorzytek żałobnych pozujących w pięknym zachodzącym słońcu rekompensują tę stratę.

Szosa N3 w rejonie Tan Tan
Tan Tan
Tan Tan
Mieszkanki Tan Tan w barwnych strojach
Symboliczna brama Sahary - figury dromaderów w Tan Tan
Okolice Oued Drâa
Okolice Oued Drâa
Skowronik piaskowy (Ammomanes deserti)
Skowronik piaskowy (Ammomanes deserti)
Skowronik piaskowy (Ammomanes deserti)
Skowronik piaskowy (Ammomanes deserti)
Okolice Oued Drâa
W końcu nadszedł czas na zdjęcie grupowe;)
Oued Drâa
Oued Drâa
Dawny fort Legii Cudzoziemskiej
Dawny fort Legii Cudzoziemskiej
Okolice Oued Drâa
Okolice Oued Drâa
Kasbah Ksar Tafnidilt...
... i tadżiny na jego murach
Okolice Oued Drâa
Oued Drâa
Oued Drâa
Okolice Oued Drâa
Okolice Oued Drâa
Oued Drâa
W wyschniętym korycie Oued Drâa
Rumianek, wszędzie rumianek...
Białorzytka żałobna (Oenanthe leucura)
Białorzytka żałobna (Oenanthe leucura)
Białorzytka żałobna (Oenanthe leucura)
Białorzytka żałobna (Oenanthe leucura)
Białorzytka żałobna (Oenanthe leucura)
Okolice Oued Drâa
Zachód słońca w rejonie Oued Drâa
Godzina 20:00... Teraz przed nami najtrudniejszy odcinek - ponad 300 kilometrów do Agadiru oraz więcej niż 350 kilometrów do Ouarzazate, co oznacza, że w praktyce całą noc spędzimy w trasie. Mimo to, znajdujemy jeszcze chwilę na postój w Oued Souss - zaraz po wyjściu z auta słyszymy nawołujące się kulony, a w znanym nam sprzed paru dni miejscu śpiewają lelki rdzawoszyje - co najmniej trzy ptaki! Historia jednak się powtarza - do lelków praktycznie nie ma dojścia i po raz drugi przełknąć musimy cierpką pigułę goryczy. Po długiej jeździe na północ, za Agadirem obieramy w końcu kierunek na wschód - całą noc przedzieramy się przez kolejne pasma Atlasu, a długie i męczące pasaże niekończących się serpentyn utrzymują nas w ciągłym pogotowiu i nie dają zasnąć - w przypadku kierowców, to akurat dobrze;). Świt zastaje nas pomiędzy górami Atlasu Wysokiego i Antyatlasu - kilkadziesiąt kilometrów od Ouarzazate...
c.d.n.